Opublikowano:

Mirabeli i Mirki z tagu…

Mirabeli i Mirki z tagu #medycyna. Dzisiaj będzie na 100% poważnie. Ten post kieruje bardziej do was, niż do fanów Uniwersum S17 (chyba, że któryś z użytkowników mieści się w ramach obu tagów). Jesteście w stanie powiedzieć, co dzieje się z palcem Wojtka Suchodolskiego (więcej foto w komentarzach)? To efekt nieleczonego złamania, czy może odmrożenia? To co ma na nim obecnie, to stan zapalny, czy może już jakaś gangrena? Opuchlizna pojawiła się przynajmniej 2 miesiące temu i cały czas nasila się. Bardzo proszę o komentarze od ewentualnych lekarzy, fizjoterapeutów, pielęgniarek.
#medycyna #zdrowie #kononowicz #suchodolski #nsfw #18+

Opublikowano:

Jakiś czas temu kiepsko się…

Jakiś czas temu kiepsko się czułem, wiec wziąłem wolne w #pracbaza. Z nudów skakałem po kanałach tv i mignął mi program „szkoła” w tvn (coś typu trudne sprawy). Był akurat odcinek, w którym chłopak chcąc zaimponować koleżance z klasy, która oddała nerkę swojej siostrze, zarejestrował się jako dawca szpiku. No i wyszła lipa, bo znalazła się osoba potrzebująca, a chłopak wcale nie chciał oddać szpiku, bo wolał melanżować XD
No i pod wpływem tego odcinka też zarejestrowałem się jako dawca szpiku, także tvn jesli przez was ominie mnie jakiś melanż to się wkurwie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#zdrowie #dkms

Opublikowano:

#zdrowie #polska W Bangkoku w…

#zdrowie #polska W Bangkoku w dniu dziejszym zanieczyszczenie powietrza na tym samym poziomie co we #wroclaw. W Bangkoku odwołane lekcje i ludzie chodzą w maskach. Chyba znacznie większą świadomość niż w PL

Opublikowano:

I co wam dalo to wasze…

I co wam dalo to wasze wyksztyalcenie i 9 lat tyrania na tynku uczac sie po 12h? aahaha pewnie te 1900zl a ja to co na wyjepce nic nie robie a juz znam wszystkie odpowiedzi medyczne np patrzcie idioci przeczytalem ze witamina c leczy raka i co zrobilem to w 10 sekund a nie 10 lat nauki buahaha. Albo jak ktos ma horom wontrobe to wystarczy jesc wontrubke a jak nerki to orzechy nerkowca kuhwa jestem geniuszem japiehdole

#zdrowie
#lekarz
#medycyna

#przegryw

Opublikowano:

Mediana wzrostu mężczyzn w…

Mediana wzrostu mężczyzn w latach 1820-2013 w wybranych państwach źródło

Obserwuj #infog – codziennie ciekawa infografika/wykres/mapa

#ciekawostki #niebieskiepaski #statystyka #historia #zdrowie

Opublikowano:

Ugryzł mnie pies. Właściciel…

Ugryzł mnie pies.
Właściciel tego nie widział bo stał w klatce, a pies ganiał przed blokiem i mnie ugryzł.

Nie jakoś bardzo, gościoa odnalazłem po dwóch godzinach gdzie mieszka. Gość się wypierał, że wychodził z psem, w ogóle że to nie jego ugryzł, jego spokojny (choć na klatke wybiegł szczekając), zamykał mi drzwi przed nosem mówiąc mi że jestem chory albo głupi. Powiedzialem mu przez drzwi, że to ważne bo oddaje krew i będę musiał wrócić z policją skoro nie chce pokazać. Zasłaniał się, że nie wie gdzie to jest, o dziwo szybko znalazł, nawet mi do ręki nie chciał dać, a było ciemno, w końcu dał i zobaczyem że ostatnie szczepienie było w 2017 roku, i pyta sie gdzie aktualne badanie to mi odpowiadał, że jest, ale wskazać nie chciał, wyrwał mi książeczke szczepień i zamknął drzwi.

Ja mu problemów robić nie chciałem, ale jak tak zagrywa to bardzo chujowo.
Obecnie nie jestem ubezpieczony, ale to chyba na SOR musze jechać, nie?

Najpierw na policje czy sor?

PS Nagrywałem niemal całą sytuację sprzed jego drzwi.

#kiciochpyta #afera #medycyna #zdrowie #afera #pies #psy #weterynaria #krwiodawstwo #zhdk #hdk #policja

Opublikowano:

Czolem mirasy! Z gory…

Czolem mirasy! Z gory przepraszam, ze wpisy pojawiaja sie tak rzadko, ale nie mam weny. Nawet ten wpis tworze tylko dlatego, ze wielu uzytkownikow mnie o to prosilo. A wiec milego czytania.
Zaczniemy moze od zdrowia. Od wrzesnia bylem na sporym deficycie kalorycznym, ciezko trenowalem na silowni, do tego praca fizyczna u smiecia po 10h dziennie. Czesto spalem po 3-4h w ciagu doby przez stres, rozne pobudzajace stymulanty jak i przez brak czasu. Jak wiadomo przez tak krotki sen czlowiek nie jest w stanie w pelni sie zregenerowac, szczegolnie przy takim wysilku fizycznym. No i mozecie sie domyslac co sie stalo… Kontuzja obu kolan, z ktora walcze do dzis. Szwedam sie od czego czasu po lekarzach, lecz jak wiadomo leca oni w chuja i wypisuja tylko bezuzyteczne leki za 200zl (#nfz).
Kolejna kwestia niech bedzie praca. Pracowalem od wrzesnia na budowie. Sporo sie nauczylem np. elewacje, szpachlowanie, tynkowanie. Ogolnie praca byla ciezka, ale dawalem rade. Pracowalem nawet z bolem kolan. Przed swietami niestety musialem zrezygnowac z niewolnictwa, poniewaz janusz zaczal leciec w chuja i jest zalegly mi z wyplatami (w sobote ma wyregulowac dlug ~2,5k). Od tego czasu jestem bezrobotny. Szukam pracy, lecz na tym zadupiu nie ma nic ciekawego.
Teraz moze cos o silowni. Trenuje 5x w tyg (push/pull/legs), bo i tak nie mam co robic. Sila w miare idzie. W kwestii nog to cwicze je lekko od grudnia przez kontuzje. Kolana nadal bola jak chodze, lecz niektore cwiczenia moge wykonywac z niewielkim dyskomfortem (przysiady, zakroki, uginanie nog na dwuglowe uda). Dodam, ze aktualnie jestem na masie ok. 3000kcal.
No i najwazniejsze – moj umyslowy przegryw. Uwazam ze nadal jestem przegrywem z powodu braku progesu, spelniania sie w zyciu. Jak mozecie przeczytac w poprzednich wpisach, zaczalem trenowac z moim dawnym kolega normikiem. Wlasnie dzieki niemu zaczalem wychodzic do ludzi. Zapraszal mnie na rozne wypady; pizza, basen, galeria, imprezy. Oczywiscie nie odmawialem i dolaczylem do spoko ekipy. Nawet slynny #sylwester spedzalem tanczac z rozowymi pod wplywem alkoholu. Ogolnie od grudnia nie bylo weekendu, ktory spedzalem w domu (#alkoholizm). Co weekend chodze na domowki, jezdze z kolegami do klubow, poznaje sporo rozowych. Kilka tygodni temu nawet mialem pierwszy kissing i fingering z rozowa poznana w klubie (7/10 27lvl). W ta sobote rowniez, lecz ta niewiasta byla troche brzydsza (4/10 20lvl). Niestety nadal bez #seks poniewaz nie mam gdzie tego robic. Ogolnie stalem sie bardziej otwarty na ludzi, nie mam AZ takiej fobii spolecznej jak kilka miesiecy temu. Bez problemu odbywam rozmowy glosowe, zalatwiam sprawy, chodze do lekarzy, small talkuje z obcymi. Gdzie rok temu bylo to dla mnie abstrakcja.
To by bylo na tyle, jak widac troche sie polepszylo, lecz nadal nie jestem w pelni zadowolony i brne dalej. Mysle ze kolejny wpis pojawi sie jak znajde prace, takze STAY TUNED ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
#przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pracbaza #stulejacontent #tfwnogf #wygryw #chwalesie #zalesie #zdrowie #bezrobocie #podrywajzwykopem

Opublikowano:

Serwus wykopki ( ͡° ͜ʖ ͡°)…

Serwus wykopki ( ͡° ͜ʖ ͡°) zaczynam wracać na nogi!

Wiem , że późno, ale proszę znów o wsparcie % ( ͡° ͜ʖ ͡°). 1 i 2 akcja :
https://www.wykop.pl/link/3594701/grado-dopada-rzadka-choroba-genetyczna-przekazmy-1-podatku/
https://www.wykop.pl/wpis/30797789/serwus-wykopki-%CA%96-to-znowu-ja-wiem-ze-pozno-ale-pr/

Zebrałem dzięki wam ok, 8000zł!

Dziękuje jeszcze raz za pomoc! ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Co u mnie przez ten czas się zmieniło?
NADAL nie mam wyników z badania eksomu, w tym temacie wszystko stoi…
Ale dzięki rehabilitacji zaczynam stawiać pierwsze kroki i mam normalne stopy, bo była tragedia i nie mogłem na nich stać.
Zaczynam wierzyć, że samo nastawienie daje moc by wszystko zmienić.
Za rok mam nadzieję, wrzucę jak chodzę (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง
SHOW MUST GO ON

Dzięki jeszcze raz Mirki i Mirabelki (╥﹏╥)

JAK PRZEKAZAĆ DAROWIZNĘ
Należy dokonać przelewu bankowego (może być przelew internetowy) lub wpłaty na poczcie:
nazwa odbiorcy:

Fundacja AVALON – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym
ul. Domaniewska 50A
02-672 Warszawa

numery rachunków odbiorcy:

Rachunek złotowy PLN: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Rachunek walutowy EUR: IBAN:PL07 1600 1286 0003 0031 8642 6021
Rachunek walutowy USD: IBAN:PL77 1600 1286 0003 0031 8642 6022
Rachunki prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
W tytule wpłaty proszę podać nazwisko i numer członkowski nadany przez Fundację – Gradowski, 6584
(ten dopisek jest bardzo ważny).

JAK PRZEKAZAĆ 1%
Wypełniając zeznanie PIT, podatnik musi obliczyć podatek należny wobec Urzędu Skarbowego.
W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJIPOŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)

• Wpisać numer KRS: 0000270809

• Obliczyć kwotę 1%

W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!)

• Wpisać nazwisko oraz numer członkowski nadany przez Fundację – Gradowski, 6584

#medycyna #pomagajzwykopem #wykopefekt #oswiadczenie #lekarz #polska #warszawa #biologia #zdrowie #genetyka #pokazmorde #wygryw #dziendobry

Opublikowano:

Jestem w trakcie drugiego…

Jestem w trakcie drugiego cyklu chemii. Na szczęście znowu bez komplikacji (poza spadkiem sił – dwa ostatnie dni, to najchętniej bym przeleżał). A ponieważ trochę odpoczywam, to i miałem czas na przemyślenia. Dzisiaj więc będzie mniej o moim stanie zdrowia, a więcej, o tym, jak radzić sobie z przekazywaniem informacji o chorobie. Piszę na żywca, więc nie wiem, jak dokładnie wyjdzie, ale może być długo (parzcie kawę) i dołująco (kocyk!).

#sarmatawalczyzrakiem #nowotwory #rak #zdrowie

Słowem wstępu – jak zauważyliście, każdy wpis okraszam zdjęciem swojej ręki. Wzięło się to z pierwszego postu, w którym chciałem pokazać wenflon (żeby dać dowód, że rzeczywiście jestem w szpitalu). Potem weszło to już w nawyk i wymyślam różne powody, dla których swą lewicę pokazać.

Dzisiaj w ręku trzymam dawno temu pożyczoną książką. Książkę, którą już dawno powinienem był oddać, ale jakoś nie było okazji. Książkę, której właściciel… jest tu na wykopie i czytał moje wpisy. Przekazał też wieści dalej, do wspólnego znajomego.

MP – proszę się tutaj zaraz ujawnić, albo usuwaj konto.

Muszę Ci także podziękować. Dzięki Tobie nadrobiłem zaległości i powiedziałem o swojej chorobie, osobom, które wiedzieć powinny. Ponieważ od początku miałem z tym problemy.

Już przy pierwszej wizycie w szpitalu na SORze, nie wiedziałem co i jak komu powiedzieć. Znając histeryczny charakter mojej mamy, nie chciałem nic mówić nawet rodzicom, żeby nie wpadli na oddział mnie „ratować”. Chciałem spokoju. Po namowach żony zgodziłem się, żeby przyjechali. Tak samo teściowe. Jednak rozmowa na korytarzu w szpitalu „jak się czujesz” wkurzała mnie. Chciałem siedzieć w swojej sali i czytać książkę albo oglądać film, a nie otwierać się wobec ewidentnie jadących na środkach uspokajających rodzicach.

Potem przyszło powiedzieć coś znajomym. Na pierwszy ogień poszła siostra żony – tu było łatwo – kiedy wylądowałem w szpitalu, musiała w środku nocy przyjechać do dzieci, żeby żona mogła dołączyć do mnie. Wyjścia innego nie było, po prostu musiałem to zaakceptować.

Podobnie z gronem bliskich znajomych, w którym organizujemy wspólne „wigilie wigilii”, jesteśmy chrzestnymi swoich dzieci etc. Żona musiała się wygadać dziewczynom, potrzeba zrozumiałą. Nie miałem pretensji.

Gorzej jednak było, kiedy przyszedł czas na mnie… jak powiedzieć o swojej chorobie rodzinie i znajomym, z którymi kontakt jest sporadyczny (nie że zły, ale po prostu sporadyczny).

„Cześć, co tam u Was? Ja mam raka”.

Takiego rozwiązania nie byłem w stanie przyjąć. Przed świętami unikałem rozmowy z kuzynem, chrzestnym syna, który dopytywał się o prezent pod choinkę, żeby rozmowa nie zeszła na „a jak tam zdrowie”. Bo co? Kłamać, czy mówić coś wbrew sobie? Ostatecznie, znowu żona mnie wyręczyła, tłumacząc, że głową byłem w innych sprawach.

Podobne rozterki miałem z najlepszym przyjacielem, moim świadkiem, złotym człowiekiem, którego można poprosić o dowolną przysługę i wiem, że nie zawiedzie. To właśnie przykład dobrych, acz sporadycznych kontaktów. Każdy ma swoje życie, czasu niewiele, nie jestem typem osoby, która lubi gadać przez telefon czy komunikator, więc trzeba wygospodarować czas na spotkanie. Jednak już spotykając się, jest o czym porozmawiać. Nie potrafiłem się jednak przez tyle czasu zebrać, żeby napisać, zadzwonić. Bo co miałem zrobić? Powiedzieć przez telefon, czy robić tajemniczego Don Pedro i umawiać się „bo musimy o czymś pogadać”. Nie umiałem z tym sobie poradzić i dlatego odwlekałem to, udając, że problemu nie ma. Tutaj pomógł mi właściciel książki… Przesłał Robertowi link do wpisów i powiedział co u mnie. I to właśnie mój świadek zrobił to, do czego ja nie mogłem się zebrać – przełamał lody i zadzwonił pogadać. Ulga była ogromna… poczułem, że ciężar ukrywania problemu nagle spadł mi z barków.

Jako że wydarzenia lubią chodzić parami, szybko pojawiła się kolejna okazja, żeby powiedzieć coś kolejnym osobom zasługującym na to. Zadzwoniła do mnie koleżanka z poprzedniej pracy, pytając o temat zupełnie niezwiązany ze zdrowiem. Jednak wiadomo jak to jest – small talk jakiś musi być. Zapytała co u mnie, jak zdrowie, jak w nowej pracy. Powiedziałem, że mnie nie było w pracy od prawie 3 miesięcy, bo dopadła mnie „jakaś” choroba i powoli z tego wychodzę. Ja nie chciałem mówić za dużo, ona nie naciskała. Jednak kiedy odłożyłem telefon, zrozumiałem, jak się zachowałem. Powiedziałem A, ale już nie B. A co jeżeli teraz zapyta się reszty mojego byłego zespołu co u mnie (a z resztą byłem w dużo lepszej komitywie i na pewno mogła pomyśleć, że wiedzą więcej), a oni odpowiedzą zdziwieni, że nie mają o niczym pojęcia. Szybko napisałem co mi jest, jaka jest moja sytuacja i… kolejny ciężar spadł z ramion… Jednak można czasem napisać o czymś takim na głupim komunikatorze, skoro każde z nas mieszka w innej części Europy.

Po takich sytuacjach zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak to ukrywałem. Bałem się o tym mówić? Nie chciałem współczucia? Sam nie wiem. Wielu z Was pisze mi, że podziwia mój hart ducha. Jak widzicie, to nie jest tak, że jestem człowiekiem ze stali. Po prostu niektóre rzeczy znoszę lepiej inne gorzej. Starałem się do tej pory pisać pozytywnie, żeby zaszczepiać pozytywne myślenie, ale uczciwość wobec Was wymaga, abym pokazał też ten kawałek swojej słabości. Łatwiej mi było uzewnętrzniać się przed gronem wykopków, niż powiedzieć o swoich problemach przyjaciołom. Może dlatego, że nie są oni anonimowi, że trzeba im spojrzeć w twarz i na chwilę zdjąć maskę twardziela.

Przepraszam wszystkich, którym powinienem powiedzieć, a nie powiedziałem. Swoją drogą, ciekaw jestem, ile wśród Was może być jeszcze ukrywających się osób, które znają mnie z prawdziwego, a nie tylko mirkowego życia. Wyjdźcie z ukrycia.

W tym wpisie poruszę jeszcze jeden temat. Trochę z drugiej strony. Pisałem o tym, jak ja mówię o chorobie, teraz powiem Wam, jak ja odbieram takie informacje od innych.

Dwa lata temu koleżanka popadła w tarapaty zdrowotne. Nie mówiła dużo, na temat swojej choroby (przynajmniej nie mnie), ale z urywków informacji i szczątkowych wiadomości od innej koleżanki (której dokładniej się wygadała) poskładałem pewien obraz choroby. Jakiś nowotwór, ciężki i z kiepskim rokowaniem. Jest ode mnie zaledwie 3 lata starsza. To było przykre – człowiek młody, a już mu życie próbuje dopiec.

W trakcie drugiej ciąży, podczas USG, żonie znaleźli jakiegoś guzka na ścianie macicy. Przeżywaliśmy kryzys, bo nie było wiadomo co to i do czego może doprowadzić. Okazało się, że fałszywy alarm – jakaś pozostałość po cesarce. Ale widmo się pojawiło.

W podobnym czasie koledze w naszym wieku wykryto guza na tarczycy. Kolejna młoda osoba i kolejna choroba… na szczęście i tym razem okazała się, to być niegroźna zmiana.

Potem zachorowałem ja.

Wczoraj bliska znajoma, powiedziała nam, że jej siostra (3 lata młodsza) ma zdiagnozowanego złośliwego raka tarczycy i idzie na operacje.

W tym momencie tknęło mnie… jesteśmy młodzi, w pełni sił. A dotykają nas choroby, o których myśleliśmy, że dotyczą tylko starszych. Dotykają nas choroby, które mogą skrócić nasz pobyt na ziemi. I nawet już mnie to nie denerwuje, zacząłem to przyjmować jak coś normalnego… 30 kilkuletnia osoba z nowotworem jako coś normalnego… Ciężko jest się z tym pogodzić, a jednocześnie muszę, bo tak jest. Świat otacza nas syfem w jedzeniu, powietrzu, wodzie… we wszystkim. Co raz więcej chorób dotykach coraz młodsze osoby. Badajmy się jak najwięcej, dbajmy o zdrowie, patrzmy co jemy, bo jak tak dalej pójdzie, to nie będzie komu ciągnąć tego wózka.

Ja z wózka zeskakiwać nie zamierzam, ale widzę, jak wieści o chorobie wpływają na innych. Musimy walczyć – zawsze jest warto. Nigdy nie wiadomo, czy ten jeden rok wyrwany chorobie, nie będzie dla nas tym rokiem przełomowym.

Mam nadzieję, że Ci, którzy doczytali aż dotąd, nie klną na mnie. Każdy ma swoje słabe i silne strony. Dobrze jest czasem wyrzucić z siebie to, co złe, żeby zrobić więcej miejsca na pozytywną energię, którą teraz zamierzam walczyć z chorobą, i którą chcę się dzielić z Wami, aby pomóc Wam w Waszych problemach. Pamiętajcie – choroba to choroba, rak czy nie rak, trzeba wierzyć w terapię i walczyć. Mam nadzieję, że razem przejdziemy przez wszystkie problemu.

Do następnego razu (postaram się wyskrobać coś bardziej pozytywnego).

*************
Informacje techniczne:
Tag do obserwowania/czarnolistowania -> #sarmatawalczyzrakiem
Chcesz być wołany? Zapisz się na mirkolistę sarmatawalczyzrakiem
Masz pytanie? Proszę sprawdź najpierw czy nie odpowiedziałem w FAQ

Opublikowano:

#szkolastandard Jak przemysł…

#szkolastandard

Jak przemysł cukrowniczy przerzucił winę na tłuszcz

Dokumenty odnalezione na Harvardzie wyjawiły, że w latach 60. przemysł cukrowniczy opłacał naukowców, aby ci publikowali artykuły bagatelizujące rolę cukrów w rozwoju chorób sercowych – a zamiast tego przedstawiali tłuszcz nasycony w o wiele gorszym świetle. Zapraszam do lektury.

Link do artykułu.
Link do znaleziska (zachęcam do wykopywania).

#angielski #angielskizwykopem #jezykangielski #ciekawostki #dieta #odzywianie #zdrowie #nauka #cukier #jedzenie

Opublikowano:

Ciekawostka: Horace Grant w…

Ciekawostka: Horace Grant w trakcie swojej kariery przeszedł udaną operację laserową oczu (LASIK) mającą na celu poprawę wzroku, ale nie zrezygnował z grania w charakterystycznych dla siebie okularach (które nie były mu już wówczas potrzebne). Koszykarz zdecydował się na taki krok po tym, kiedy jego matka uświadomiła mu, jak wielką inspiracją stał się on dla dzieciaków noszących okulary na co dzień.

#ciekawostki #sport #koszykowka #nba #wzrok #zdrowie #inspiracje #gruparatowaniapoziomu